r e k l a m a
Partner portalu
Inseminator to nie tylko zastępca byka

Inseminator to nie tylko zastępca byka

Z Waldemarem Arnoldem - inseminatorem z ponad 30 letnim stażem z Ornety (pow. lidzbarski) rozmawia Andrzej Rutkowski.

Jakiej wielkości jest typowa obora, w której pan wykonuje zabiegi inseminacji?

r e k l a m a

Nie współpracuję z tymi największymi, a z indywidualnymi gospodarstwami posiadającymi zazwyczaj od 10 do 100 krów. W ostatnich latach wypadły ze współpracy duże gospodarstwa tzw. popegeerowskie, które albo zupełnie upadły albo nowi właściciele zaniechali produkcji mleka. Tam gdzie produkcja mleka została, unasiennia się na innej zasadzie tzn. z kompleksową synchronizacją rui pod opieką lekarza weterynarii.

Czy bardzo zauważalna jest zmiana genetyczna stad w kierunku czystorasowego bydła holsztyńsko-fryzyjskiego?

Nasz teren jest dwukierunkowy, rozwinęła się hodowla zarówno hf-a jak i bydła mięsnego. Na gospodarstwach z lepszymi warunkami, gdzie z dobrej klasy gleb można zebrać pasze zasobne w składniki pokarmowe jak np. kiszonka z kukurydzy czy kiszonka z lucerny hodowcy poszli w kierunku hf-a. Ale nie była to totalna „haefizacja”, ale rozsądna, tzn., że nasienie hf szło na krowy najlepsze i to ich córki zostawały na remont i powiększenie stada. Zaś krowy o słabszych wydajnościach kryliśmy nasieniem od buhajów mięsnych, te zwierzęta szły na opas lub na sprzedaż. Z kolei w gospodarstwach, w których przeważają mniej wydajne trwałe użytki zielone, pojawiło się bydło mięsne i to w wielu przypadkach na skutek krzyżowania wypierającego z rasą limousine.

Czy tylko limousine czy też inne rasy mięsne zyskały na popularności?

Stanowczo tylko limousine. Rolnicy nie chcieli charolaisa ze względu na trudne porody. Z kolei hereford i angus się nie przyjęły, bo u nas nadal nie ma rynku na mięso stekowe, a na bardziej chudą wołowinę czyli tą z przeznaczeniem na tatar. Tek naprawdę to rynek zadecydował, że hodowcy wybrali limousina, bo ta rasa najlepiej w obecnych uwarunkowaniach się spienięża. W granicach 30-40 % deponowanych przeze mnie porcji  to nasienie mięsne, a pozostałe jest od ras mlecznych.

Co dalej gdy już gospodarstwa nastawione na produkcję mleka uzyskały czystorasowego lub niemal czystorasowego hf-a?

Dziś w gospodarstwach, w których utrzymywany jest czystorasowy wydajny, ale i delikatny hf hodowcy często decydują się wzmocnić swoje bydło poprzez zastosowanie nasienia takich ras jak simental mleczny czy też montbeliarde, co pozwala ukierunkować bydło w kierunku lepszego pokroju, mocniejszej racicy czy też masywniejszej budowy. Z kolei wydajność wcale nie spada, bo udział hf-a w stadach jest już wysoki i jednorazowe przekrzyżowania wyżej wspomnianymi rasami nie odbijają się mocno na wydajności, a znacznie mogą pomóc pod względem zdrowotności.

 Jakie buhaje najlepiej sprawdzają się w pana terenie?

Duży udział pastwisk i łąk w strukturze upraw, teren pagórkowaty to sprawia, że  ciężko jest sprzedawać dobrego hf-a czyli z początku rankingów. Raczej sprawdza się przeciętny hf wspomagany wspomnianymi już montbeliardem i simentalem mlecznym. Na to bydło rolnicy nie narzekają, a wręcz przeciwnie. Ostatnio dużo słomek idzie buhaja rasy hf odmiany czerwono-białej o nazwie LIR RED. Oczywiście są gospodarstwa, które potrzebują buhajów z wyższej półki i tu dobrze sprawdza się czarno-biały hf EBP ENORME. Ostatnio też bardzo dobrze sprzedaje się nasienie od wszystkich buhajów poprawiających zawartość białka w mleku.

Jakie jeszcze cechy powinien posiadać dobry buhaj?

Najbardziej u krowy interesują mnie takie cechy jak dobrze zawieszone wymię, mocne nogi i racice, ilość mleka, zawartość białka i tłuszczu oraz pokrój, dlatego takie buhaje polecam swoim rolnikom. Nie sprowadzam swojego zawodu tylko do usługi sztucznego krycia, może dlatego, że z wykształcenia jestem technikiem weterynarii. Doradzam jakie cechy trzeba wzmocnić u konkretnej krowy, dobieram buhaja, często też radzę w zupełnie innych kwestiach, które mogłyby pomóc w funkcjonowaniu stada.  To nie łatwy zwód, wolne mam tylko dwa dni w roku: pierwszy dzień świąt Bożego Narodzenia oraz pierwszy dzień Wielkanocy. Jednak inaczej się nie da, bo gdybym nie był dostępny każdego dnia dla hodowcy, to szybko wypadłbym z rynku. Nie jest już tak, że inseminator tylko zastępuje byka. Współpraca musi być kompleksowa, trzeba z rolnikiem rozmawiać, bo powodzenie w jego oborze przekłada się również na moje wyniki.

Artykuł podzielony na strony, czytasz 1 z 2 stron.

Polecany artykuł

1/2019

1/2019

Manufaktura na 14 tys. kg mleka
Selen - mikropierwiastek o makroznaczeniu
Prawidłowe leczenie gorączki mlecznej
Robot w oborze i co dalej? 
Zamów prenumeratę
r e k l a m a
r e k l a m a

Polecane z TPR