StoryEditor

Agrofarm z Jurkowic co roku sprzedaje 100 cielnych jałowic. W czym tkwi tajemnica sukcesu?

Gospodarstwo Rolne Agrofarm Sp. z o.o.  z Jurkowic, w woj. pomorskim, należy do grona tych, które poszczycić mogą się nadwyżką żeńskiego materiału hodowlanego. Tylko w tym roku mleczna ferma sprzeda setkę, wysokiej wartości hodowlanej cielnych jałowic
30.06.2019., 00:00h

Niełatwe początki

Takie działanie możliwe jest głównie dlatego, że w rozrodzie zarówno jałówek, jak i krów  stosowane jest nasienie seksowane.

Pracownicza Spółka Agrofarm  powstała w 1993 roku, kiedy to przejęła w dzierżawę  od Agencji Rolnej Skarbu Państwa gospodarstwo rolne o powierzchni 900 ha. W trzy lata później  rozpoczął się proces wykupu  ziemi. Wraz z gruntami rolnymi,  w ręce nowych właściciel przeszła produkcja zwierzęca, ze stadem bydła liczącym 140 krów dojnych.

Wraz z wstąpieniem  Polski do UE musieliśmy podjąć decyzje, czy  likwidujemy produkcję zwierzęcą czy działamy dalej i inwestujemy w nowe obiekty dla bydła mlecznego, które spełnią wymagania ich dobrostanu – wspomina Stanisław Grzegorzewski – prezes zarządu

Wygrał oczywiście wariant drugi i w 2007 r. w gospodarstwie wzniesiona została nowa wolnostanowiskowa obora z 318 legowiskami. Pozostałe, budynki zmodernizowano i zaadaptowano również do bezwuwięziowego systemu utrzymania.

Zasiedlenie nowego obiektu oparte zostało o import jałowic ze Szwecji, która wówczas była krajem wolnym od wszelkich chorób, a zakupione  zwierzęta stały się bazą do budowy stada, w oparciu o najlepszą dostępną genetykę.


Wybudowana przed 12 laty obora dla krów laktacyjnych  powstała ze złożenia   dwóch konstrukcji obiektów przeniesionych  z innego gospodarstwa. Łączy je centralnie położony korytarz paszowy, który zadaszono obszernym świetlikiem.  W oborze zaplanowano 318 legowisk, ścielonych sieczką ze słomy.
  • Wybudowana przed 12 laty obora dla krów laktacyjnych  powstała ze złożenia   dwóch konstrukcji obiektów przeniesionych  z innego gospodarstwa. Łączy je centralnie położony korytarz paszowy, który zadaszono obszernym świetlikiem.  W oborze zaplanowano 318 legowisk, ścielonych sieczką ze słomy.

Rasa SRB nie spełniła oczekiwań hodowców

W ubiegłym roku, średni stan  krów  dojnych wynosił na mlecznej fermie w Jurkowicach  351 sztuk, a ich wydajność wyniosła 11 253 kg mleka  ( o 3,9% zawartości tłuszczu i 3,38%  białka).

Sprzedaż mleka od krowy wyniosła w 2018 roku średnio  11 118 kg mleka, czyli różnica pomiędzy wynikami uzyskiwanym z PFHBiPM, a sprzedażą wyniosła 135 kg – poinformował prezes Grzegorzewski. – Nasze krowy wchodzą do produkcji zwykle w 3-4 dniu po wycieleniu ( po wcześniejszym potwierdzeniu braku substancji hamujących w  mleku) co tłumaczy różnice  pomiędzy sprzedażą surowca, a wynikami pochodzącymi z oceny użytkowości mlecznej.

Średni czas użytkowania krowy to 3, 2 laktacji.

Wynik ten jest poniekąd konsekwencją prowadzonego dotychczas zwiększonego brakowania w stadzie – wyjaśniał  hodowca. – Jego przyczyną, był fakt, że  część cieliczek,  urodzonych  z zaimportowanych jałówek były to nawet trójrasowe mieszańce z rasami: SRB (bydło czerwone szwedzkie), simental, montbeliarde. Dość powiedzieć, że po zasiedleniu obory mieliśmy w stadzie 32 sztuki rasy SRB, które niestety nie spełniały naszych oczekiwań. W porównaniu do hf-a były to zwierzęta mniejsze i delikatniejsze, ale też agresywne i nerwowe. Pomimo, że  dawały podobne - do rasy hf  ilości mleka na poziomie nawet 10 tys. kg, to  niestety nie wytrzymywały im wymiona – wymieniał Stanisław Grzegorzewski. – Również teza, że czarny róg racicowy jest  zdrowszy  w naszej hodowli nie znalazał potwierdzenia.


W gospodarstwie doskonale zaplanowano wykorzystanie starych budynków.
  • W gospodarstwie doskonale zaplanowano wykorzystanie starych budynków.

Do rozrodu tylko najcenniejsze buhaje rasy HF

I tak metodą eliminacji w Jurkowicach zaczęto wprowadzać  cieliczki pochodzące z krycia krów nasieniem seksowanym, a do rozrodu wybierano najcenniejsze pod względem genetycznym buhaje, wyłącznie rasy hf.
 
Jedną z firm, z którą od wielu lat współpracuje ferma w Jurkowicach jest  Stacja Hodowli i Unasiennia Zwierząt w Bydgoszczy.

W rozrodzie korzystamy z komputerowego systemu doboru buhajów oferowanego przez PFHBiPM. wspólnie ze specjalistą. Każdego miesiąca, po odbytym próbnym udoju, gospodarstwo odwiedza selekcjoner Mirosław Anaczkowski, który dokonuje oceny krów, wchodzących w okres rozrodczy , a następnie wprowadza ocenione krowy do  systemu komputerowego wraz z wytypowanymi  buhajami, które uważam  iż powinny znaleźć się w moim stadzie. Dalej to już  komputer decyduje, które nasienie warto zakupić i dobiera określonego dla danej sztuki buhaja, który wypromuje najbardziej pożądane przez nas cechy. Krowa musi być bowiem zdrowa, dobrze zbudowana,  długowieczna, z dobrym zawieszeniem wymienia, No i oczywiście dawać dużo mleka – wymieniał najbardziej pożądane cechy hodowca.

Nasienie seksowane przyspiesza postęp

Stanisław Grzegorzewski  w rozrodzie stada preferuje nasienie seksowane.

Stosując je  uzyskaliśmy w naszym gospodarstwie to,  co zaplanowaliśmy czyli dużą ilość jałówek. Ponad to w  mojej ocenie nasienie seksowane umożliwia uzyskanie najszybszego postępu genetycznego, właśnie  poprzez  uzyskiwanie dużej liczby samic i tym samym dając możliwość intensywnej selekcji stada. I jest to główny argument przemawiającej za tym, by nasienie najlepszych  buhajów poddawane było oddzielaniu plemników żeńskich i męskich, dzięki czemu możemy uzyskać  największą populację córek, po wybitnym osobniku.

W jurkowickich oborach jałówki i część krów  inseminowana jest nasieniem seksowanym dwa razy. Trzeci raz, do zabiegu stosowane jest  nasienie konwencjonalne lub wprowadzane jest krycie naturalne. Jak poinformował prezes Grzegorzewski, na  100 jałowic po pierwszym zabiegu 50 jest cielnych, po drugim kolejnych 30, a po kryciu naturalnym 20 pozostałych jałowic.

Nasienie seksowane jest co prawda droższe, ale po wielokroć zrekompensowane jest przez uzyskanie szybszego postępu genetycznego – podkreślił hodowca, którego współpraca ze SHiUZ w Bydgoszczy nie ogranicza się tylko  do zakupu nasienia buhajów. Jak poinformował Stanisław Grzegorzewski  na fermie  przeprowadzane są także transplantacje zarodków.  Wiele sztuk jest bowiem dawczyniami zarodków na potrzeby odchowalni cieląt w Czerninie. Byczki zabiera do swojej wychowalni SHIUZ, a urodzone jałóweczki pozostają w stadzie.

Buhaje tylko na poprawki

Jak już wspomnieliśmy inseminacja wspomagana jest przez krycie naturalne.

Do rozrodu potrzebujemy dwóch buhajów: jeden przebywa z jałówkami, drugi z krowami. Samce używane są tylko na poprawki i po nich nie ma dużo potomstwa – wyjaśnił Stanisław Grzegorzewski dodając, iż  wbrew powszechnej opinii uważa, że stosowanie buhajów do krycia w gospodarstwach  nie psuje genetyki, ale pozwala na zachowanie bardzo dobrych krów w  stadzie.

Tłumaczy nam się, że genomika służy  hodowcy. To prawda, niemniej  ubolewam, że  hodowcy z ambicjami nie mają jednak możliwości, aby od własnej krowy z własnego doboru określić indeks hodowlany PF odchowanego w gospodarstwie buhajka. Uważam, że to nas hodowców bardzo ogranicza. A moje moje doświadczenia skłaniają do opinii, że córki , które urodziły się w wyniku krycia naturalnego sparwdzonymi buhajami zakupionymi lub odchowanymi w gospodarstwie  i które weszły do produkcji  nie stanowiły minus wariantów pod względem produkcji. 

Cielęta do 20 dnia życia przebywają w budkach igloo
  • Cielęta do 20 dnia życia przebywają w budkach igloo  
 
Z uwagi na fakt, że  w bieżącym roku w stadzie w Jurkowicach będzie już zdecydowanie mniejsza wymiana stada – jak szacuje hodowca – 100 jałowic będzie można sprzedać. Za sztukę w  6 -8 miesiącu ciąży  trzeba zapłacić ok 7,5 tysiąca złotych. Jak przyznał prezes Stanisław Grzegorzewski chętnych na materiał hodowlany nie brakuje, czemu nawet trudno się dziwić, bowiem poziom hodowlany utrzymywanego tutaj stada znany jest nie tylko w swoim regionie. stada
 
Beata Dąbrowska
Fot. B. Dąbrowska
28. maj 2024 12:21