r e k l a m a
Partner portalu
Jak przygotować stado krów do robota udojowego?

Jak przygotować stado krów do robota udojowego?

Zagraniczne publikacje naukowe, na jakie powołuje się dr hab. Marcin Gołębiewski donoszą, że od 10 do nawet 25% krów nie nadaje się do doju automatycznego. Jest to dość duża rozbieżność, lecz wszystko zależy od tego, jak przygotujemy do robota nasze stado. Kluczem jest tu dobór buhajów przekazujących odpowiednią budowę wymion. Nie bez znaczenia jest też rasa bydła oraz wiek. Młodsze sztuki o wyżej zawieszonych wymionach zawsze robot ma łatwiej obsłużyć.

Zkolei prof. Adam Traczykowski na bazie doświadczeń niemieckich hodowców, których obory odwiedzał, szacuje, że nawet 25–30% krów nie jest predysponowanych do doju automatycznego. Jedno ze stad prowadziło dój na dwa sposoby, aby uniknąć brakowania wartościowych krów. Na 115 sztuk dojnych, 85 korzystało z dwóch robotów, a 30 chodziło na halę udojową.

r e k l a m a

Zapytaliśmy hodowców z krajowego podwórka, którzy wdrożyli dój automatyczny, jak było w ich przypadku, czy odczuli brakowanie krów, których wymiona nie były przystosowane do doju robotem, a może napotkali inne problemy. A także co zrobili, aby przejście z doju tradycyjnego było mniej bolesne.

Piętą achillesową nogi

U Sławomira i Henryka Adamczyków ze Szlachcina (woj. wielkopolskie) krowy przeszły z obory uwięziowej na robota, a więc była to zmiana najtrudniejsza z możliwych. Głównym problemem okazały się nogi.

Po przejściu z obory uwięziowej na robota od razu wyszły wszystkie mankamenty związane z nogami. Zwłaszcza krowy starsze, które dawały sobie radę na uwięzi, w nowych warunkach po prostu kulały. Mieliśmy ogrom brakowań związany z nogami pomimo regularnie i często wykonywanej korekcji racic. W jakimś stopniu pomogły dopiero kąpiele racic wpływające na ich utwardzenie oraz opatrunki łącznie z za- stosowaniem specjalnych klocków, chroniących racice przed nadmiernym ścieraniem. Innym problemem było to, że krowy nie umiały chodzić, trzeba było je doganiać do robota, co wymagało czasu, cierpliwości i determinacji. Natomiast nie brakowaliśmy krów z powodów złej budowy wymion, gdyż nasz robot posiada opcję ręcznego podłączania. Oczywiście dobieramy cały czas buhaje, które dają córki o wymionach z regularnie i szeroko rozmieszczonymi ćwiartkami, gdzie strzyki mają odpowiednią długość, tak aby krów podłączanych ręcznie było coraz mniej – powiedział Sławomir Adamczyk, który wraz z ojcem Henrykiem, przewodniczącym rady nadzorczej Średzkiej Spółdzielni Mleczarskiej „Jana” wybrał robota udojowego dwuboksowego Galaxy Astrea firmy Insentec, gdzie jedno ramię obsługuje dwa stanowiska udojowe i jest w stanie wydoić w tym stadzie do 110 krów. Obecnie przeciętna krowa doi się 2,8 raza dziennie i daje 32–33 litry mleka.

Dwuboksowy robot Insentec Galaxy Astrea

  • Dwuboksowy robot Insentec Galaxy Astrea, w jaki oborę Adamczyków wyposażyła firma A-Lima-Bis.


Pierwszy tydzień na sucho

W przypadku Zbigniewa Czyża – dostawcy mleka do OSM Włoszczowa z Rokitna (woj. śląskie), bardzo pomocne w przyzwyczajaniu krów do robotów udojowych okazało się „odchudzenie” TMR-u do poziomu 20 litrów produkcji na dzień i podawanie na robocie wyższej dawki paszy treściwej przez tydzień, a jednocześnie jeszcze przez ten tydzien dój odbywał się po staremu w sąsiednim starym budynku na hali typu rybia ość.

Krowy szybko zaczęły chodzić na robota zachęone smakowitą paszą treściwą, chodziły tam tylko po paszę a więc robot funkcjonował przez tydzień na zasadzie stacji paszowej. Ten pierwszy tydzień oswajania z robotem „na sucho” okazał się bardzo pomocny. Bo już po drugim dniu uruchomienia doju automatycznego większość krów nabrała rutyny chodzenia do robota i tylko niektóre trzeba było doganiać. Wraz z rozpoczę- ciem doju automatycznego wzbogaciliśmy TMR do poprzedniego poziomu produkcji, a zmniejszyliśmy dawkę paszy na robocie – powiedział Zbigniew Czyż, który zdecydował się na 2 roboty DeLaval VMS z ruchem kierowanym. Krowy przeszły do zupełnie nowej obory. Obecnie doi się 100 krów, każda średnio 2,6 raza na dzień, przy 29 litrach dziennego uzysku mleka od sztuki.

Sławomir i Henryk Adamczykowie

  • Sławomir i Henryk Adamczykowie

Zbigniew Czyż zauważył, że robot ma największy kłopot przy podłączaniu tylnych strzyków, które są zbyt blisko siebie, a właściwie się dotykają lub nawet krzyżują. Problem nasila się w końcowej fazie laktacji. W jego przypadku dotyczy to 5 krów, które obecnie są podłączane do robota ręcznie, gdyż jest taka opcja, a z czasem, gdy do doju wejdą młodsze sztuki, zostaną wybrakowane.


Kończące laktację i uparte

Choć Antoni Sowiński ze wsi Dobki (woj. podlaskie) na dój automatyczny przechodził z obory uwięziowej, to uważa, że gdyby przeszedł na halę udojową, to tyle samo pracy musiałby włożyć w nauczenie krów chodzenia czy to do hali, czy do robota. Przez pierwsze 2 tygodnie musiał doganiać krowy do doju. Po tym czasie zdecydowana większość krów zaczęła sama chodzić do robotów, ale nie wszystkie, bo jak podkreślił, nigdy wszystkie same nie wejdą.

Zawsze znajdą się 2–3 krowy, które nie będą chodzicć, a to ze względy na to, że kończą laktację a więc nie odczuwają potrzeby doju, a i zachęta w postaci paszy treściwej na robocie nie jest już tak atrakcyjna, wiadomo, dawka zmniejsza się wraz ze spadkiem produkcji. Są też krowy z natury uparte. Niemniej jesteśmy zadowoleni z automatyzacji doju, mamy mniej pracy fizycznej, nie musimy doić na przewodówce rano i wieczorem, ale mamy inne obowiązki, więcej trzeba poświęcić czasu na obserwację stada i śledzenie raportów w komputerowym systemie zarządzania – oznajmił Antoni Sowiński, użytkujący od prawie 1,5 roku 2 roboty Lely Astronaut A4, na których doi się 110 krów, średni dzienny uzysk mleka od sztuki to 31 litrów, a przeciętna krowa odwiedza robota 2,8 raza.

Źle rozłożone strzyki, zbyt zbite, zbyt krótkie i zbyt długie sprawiają kłopoty robotowi w założeniu kubków udojowych, wtedy czynność trwa znacznie dłużej lub w ogóle nie jest możliwa bez ingerencji człowieka, jeśli automatyczny system doju na takową zezwala

  • Źle rozłożone strzyki, zbyt zbite, zbyt krótkie i zbyt długie sprawiają kłopoty robotowi w założeniu kubków udojowych, wtedy czynność trwa znacznie dłużej lub w ogóle nie jest możliwa bez ingerencji człowieka, jeśli automatyczny system doju na takową zezwala


W oborze Antoniego Sowińskiego wystąpiło brakowanie pod kątem budowy wymion po wprowadzeniu automatyzacji doju, ale nie na tak dużą skalę, aby miało znaczenie dla ekonomicznej kondycji gospodarstwa. Niektóre krowy o nieregularnym rozłożeniu strzyków czy też o strzykach zbyt długich, robot daje radę podłączyć, przy czym zajmuje mu to więcej czasu.

U Janusza Matyi ze wsi Zawadka (woj. śląskie), obora użytkowana od listopada 2015 roku, została wyposażona w 2 roboty udojowe dokładnie rok później, a więc przez 12 miesięcy krowy korzystały z nowego obiektu, ale na dój chodziły do starej obory na halę DeLaval typu rybia ość 2 x 4 stanowiska, pracującą w gospodarstwie od 2000 roku. Dostawca OSM Włoszczowa wybrał urządzenia firmy GEA. Jak przyznał, to że krowy wcześniej chodziły luzem, miało duży wpływ na szybsze oswojenie się z robotem, co całemu stadu tak na dobre zajęło 3 miesiące.

Article divided into pages, you are reading page 1 of 2.

Polecany artykuł

Elita Dobry Hodowca 2/2019

Elita Dobry Hodowca 2/2019

Nowoczesne kojce porodowe
Norweska czerwona – ciekawa rasa krów
Jak efektywnie wypasać krowy zasuszone? 
Czy obora z dojem automatycznym zwiększa dobrostan krów? 
Intensywne odpajanie, to zdrowsze cielęta
Robot do TMR-u spłaca się w mleku
Zamów prenumeratę
r e k l a m a
r e k l a m a

Polecane z TPR